Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Ankieta z X 1973 r.

Tyfus 1942
Sala Staszka Głowy. Tam jeszcze byli inni Pflegerzy. Czemu w nocy rozmawiali po niemiecku? Czy dlatego, żeby nie rozumieli chorzy? A ja rozumiałem, bo miałem w tej chorobie chwile „przytomne” i właśnie w jedną noc słyszałem przy stoliku siedzących Pflegrów, którzy mówili o „odwszeniu” bloku. Opisuję to w moich listach. Tu chcę opisać majaczenia. Pamiętam dwa. Dlaczego tylko dwa? Nie wiem, nie umiem wyjaśnić.

A więc pierwsze (mam tyfus i leżę na łóżku): Schodzę na dół pod ostatnie łóżko, bo tam podobno jest dziura, przez którą można wyjść na zewnątrz. I zlazłem i szukałem, ale któryś Pfleger złapał i wrzucił na łóżko.

Drugie majaczenie: Właśnie jeszcze raz próbowałem tą dziurą wyjść. I wyszedłem. Nieco dalej stał wóz z końmi i pojechałem do domu. Ale nie wszedłem od frontu tylko od tyłu (od północy). Przywitałem się z żoną i dziećmi i sam popędzałem woźnicę, aby odwoził do lagru, by zdążyć na apel. Nawet we śnie byłem „karnym” więźniem.

Ale najbardziej pamiętam trzeci, połączony znowu z ingerencją Pflegera. Wyszedłem z bloku. Poszedłem do „Kanady”, złapałem 2 wiaderka blaszane z marmoladą, a za koszulę napchałem pełno jabłek. I znowu, jako zdyscyplinowany więzień wróciłem na łóżko. Ale bałem się „wpadunku”, więc przekroczyłem ganek między łóżkami (trzeciego piętra) i dałem na schowanie Stefkowi. Na drugi dzień (noc?) poszedłem do Stefka i mówię: pół na pół – weź wiaderko marmolady i połowę jabłek.

Stefek mówi: jakich jabłek? O tu je schowałem. Stefek krzyczy: Pfleger, on ma gorączkę. Złapali za nogi i zadek i bęc na mojej łóżko. To tyle, jeśli chodzi o okres obozowy.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9