Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Ankieta z X 1973 r.

Coś o 77
To Teddi Pietrzykowski. Uczyliśmy razem w jednej szkole. I jedna z inteligentnych matek w rozmowie ze mną tak powiedziała: gdybym ja była ministrem Oświaty dałabym Panu P. dużo, dużo orderów za to, co wycierpiał w obozie, ale posłałabym go z miejsca na emeryturę. Toż to wariat!

To mi świdruje w głowie. Przecież Kolega P. swoim zachowaniem tak rażąco nie odbiegał od ogółu. Dlaczego ta pani twierdziła, że to „wariat” (dużo koleżanek też tak sądzi). Więc ja się „skulam”, chowam się jak ślimak w swej skorupie, aby nie usłyszeć o sobie: toż to wariat!

Ja wiem, że właśnie żona jest tego samego zdania o mnie, albo bardzo bliska, aby to powiedzieć mi do oczu. A mnie się zdaje… (czy jestem pewny), że jestem „normalny”. Tylko, że nie piję, nie palę – no bo serce nawala a ciśnienie rośnie zaraz. Więc piję mleczko, wodę mineralną, wodę sodową… ale czy jestem normalnym człowiekiem??

Czy normalny człowiek pisałby tyle głupstw i kazał drugim męczyć się nad przeczytaniem?? Boże, jak bym pragnął się upić. Tak, napić! Aby mieć głowę wolną od myśli i noc przespaną.

Rozum jednak jeszcze pracuje. Wiem, że to byłoby mój koniec. A mimo, że jestem wierzący nie spieszę się na drugą stronę Hadesu. Biorę zresztą przykład ze służących Bogu. Nikt nie chce umierać. Więc ja też jeszcze panuję nad swymi chuciami. Ale tak bym się upił!

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9