Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Ankieta z X 1973 r.

Niemcy
Nie znoszę tego „szwargotania”. Nie wierzę w ich przyjaźń. Są przyjaciółmi, bo tam siedzą Rosjanie. Trzymają ich „za twarz” dużo słyszałem od nich na temat Polski (patrz moje listy).

Już Gustaw Morcinek w rozmowie ze mną mówił, że gdy był w NRD, owszem, dziewczęta go całowały, dawały kwiaty, ale to było tak jak „nakazane” i wymuszone. Mówił, że to czuć było z daleka.

Nie mam żadnej styczności, nawet przelotnej z Niemcami. A w radio gdy słychać, to po prostu zamykam, bo chcę być spokojny i żeby to szwargotanie za mną nie chodziło.

Na widok Niemców (czasem widzę w „Delikatesach” w Bielsku, słyszę rozmowę), opuszczam sklep bo mam „ich” dość. Nie, nie pocę się na dźwięk ich mowy, ale nie mogę stać spokojnie, by słuchać ich rozmowy. Nie mogę pozwolić sobie na inną reakcję, więc odchodzę, bo „boli” mnie ta mowa. Jeszcze raz „wariat”.

Rzeczywiście, Kolego Staszku! Boję się, naprawdę boję się, że kiedyś wyląduję w Rybniku. Na razie robię wszystko, by być normalnym człowiekiem, ale jak otoczenie sądzi?? I czy naprawdę ludzie obozów są normalni? Rozpocznę staranie o rentę wojenną, ale do tego potrzebne zaświadczenia, że się jest „wariatem”. No, ale gdy trzeba coś dać, to komisja uzna za normalnego.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9