Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Ankieta z X 1974 r.

Co czuję do kapów?
Wielu zatarło się w mojej pamięci. Nie pamiętam nawet tego, który bił mnie na „koźle” za 5 skradzionych ziemniaków. Nie pamiętam go!

Wielka wdzięczność dla Capy Miensoka Jasia, inżyniera Łacheckiego – wspominam ich zawsze z wielką czułością.

Był w Betonkolonne kapo Sywak Michał, były granatowy policjant. Byłem wezwany jako świadek do sądu w Chorzowie. Sędzia pytał się czy kapo zezwalał myć się po robocie – oczywiście. Czy zezwalał wysrać się po robocie? – oczywiście. Nie mordował, nie bił, a że ryczał zawsze – no to już było „w charakterze obozu”. I zwolniono go, oczywiście po odsiedzeniu śledztwa. Mścić się, gdy „wróg” jest powalonym?. Trzeba rozumieć atmosferę obozową – przecież krzyki i klątwy nie zabijały ludzi, najwyżej napawały obrzydzeniem.

Powiem szczerze: czasy obozowe wykształciły u wielu więźniów tupet, cwaniactwo (niektórzy mieli wrodzone), traktowanie współwięźniów więcej niż per noga, zwłaszcza gdy dobrze im się działo. Niektórym było lepiej niźli na wolności. Wyszli z obozu, wielu dorobiło się funkcji społecznych. I dalej uprawiają tupet i cwaniactwo i gardzą tymi, którzy tych cech nie wykazują.

Nie, nie, nie mogę być z takimi! Stąd mam małe grono przyjaciół, byłych obozowiczów, z którymi rozumiem się i czuję, jeśli nie do wszystkich wdzięczność, to dużo sympatii i serca.

Ale jest w Bielsku kapo Bauhofu z jesieni i zimy 1940 r. I choć nieraz „liznął” mnie kijem to powiedziałem mu to otwarcie i sprawa załatwiona. Nie czuję nic do niego. Rozumiem sytuację obozową. A przede wszystkim wyszedłem cało z obozu, a to zmywa czy zaciera wszystko.

Byłem kiedyś z wycieczką nauczycielską w obozie. Było to może w 1950 r. Pracowali tam byli żołnierze niemieccy. Pracowali tak „ochotnie” jak my w obozie. Ale i ja i moi koledzy zauważyli, że nasz przewodnik wycieczki częstuje ich ostentacyjnie papierosami. Wielce byli zdziwieni. Lecz wyjaśniliśmy sobie, że:

  • Polacy to nie Niemcy,
  • że to żołnierze a nie SS,
  • no i że to też ludzie!

Człowiek pojedynczy żyć stale w nienawiści nie może. To chyba jest niemożliwe, ale pamiętać o krzywdach, pamiętać jakimi oni byli i pamiętać jakimi oni w każdej chwili być mogą – to jest naszym obowiązkiem.

Aresztowano mnie gdy miałem 32 lata, uwolniono gdy miałem lat ponad 37.

Strony: 1 2 3 4