Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Ankieta z XI 1974 r

1 a). Nie mogę znieść piżamy w pasy niebiesko-białe. Żona przyniosła mi do szpitala, lecz nie przyjąłem – krzyknąłem tylko: „obóz”. O filmie „Artur Beckert” pisałem w poprzedniej ankiecie. Nie mogłem patrzeć na przeprowadzanie śledztwa w sposób, jaki pokazano na filmie. Wszystko wtedy „zmartwychwstaje”, następują skojarzenia i noc bezsenna lub potworna i koszmarna. Nawet wtedy, kiedy sprawcy okrucieństwa ponoszą karę – nie uspokaja mnie – i nauczony doświadczeniami poprzednio oglądanych filmów wolę radykalnie przerwać lub wyjść i zrezygnować z oglądania.

1 b). Pisałem w poprzedniej ankiecie – oglądanie nawet małej części filmu takiego rodzaju przywołuje nocne widziadła i sny. Robię wszystko, aby nie być zaskoczonym tego rodzaju obrazami, a jednak tak hermetycznie zamknąć się nie mogę i chyba to jest niemożliwe.

Gdy spotykam byłych więźniów, którzy po 3 czy 6 miesiącach byli zwolnieni z obozu i bardzo chętnie ze mną chcą mówić na temat „okrutnych przeżyć”, jakich doznali w obozie. I gdy kieruję rozmowę na inne tematy, a oni wracają do swoich trzymiesięcznych przeżyć – przerywam kategorycznie rozmowę, odchodzę. Oczywiście znów przybywa wróg nowy. Znam tych „swoich” kolegów więźniów i omijam ich z daleka. I oni wywołują nie lęk, nie obawę przed czymś, ale rodzi się we mnie żal, że mieli psiakrew szczęście – bo tych wszystkich psiakrew „kupiły” żony Niemki. I oni dostali ciepłe posadki, sklepiki itp. „boć byli w obozie”. I tacy najwięcej o okrucieństwach obozowych rozprawiają.

Albo taki argument: wie Pan, najgorsze to były te pierwsze 3 miesiące (kiedy oni byli…) a potem się Pan „przyzwyczaił” i jakoś przetrzymał – prawda?. To mnie doprowadza do szału i w tej chwili, gdy to piszę nie mogę spokojnie znieść. I spotykaj się z byłymi więźniami!

Przypomina mi się taki fakt. Z uwagi na stan mojego serca lekarze zalecają nie denerwować się, unikać okazji do zdenerwowania – a raz wszedłem do składu papieru po zeszyt nutowy dla córki, a że nie było, doszło do wymiany zdań i odwiezienia mnie karetką do szpitala. Ja pracuję, wyraźnie pracuję nad tym, aby unikać tego wszystkiego co irytuje, co wywołuje obrazy, o których chcę zapomnieć – a tu im krócej ktoś był w obozie, tym więcej ma do opowiadania. Ja nie mogę tej ankiety poważnie i rzeczowo napisać.

Strony: 1 2 3