Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Ankieta z XI 1974 r

Wczoraj, gdzieś około godziny 22, a więc przed snem i powinny być pokazane jakieś girlaski a tu Jugosłowianie pokazali film, w którym było okropnie dużo trupów, rozstrzeliwań i znowu zjawiła mi się szubienica z 12 więźniami powieszonymi w Oświęcimiu. Już kilkakrotnie natrafiałem na audycję radiową pt. My 74 a jej naczelnym motywem są wypowiedzi młodych ludzi, którzy mniej więcej tak mówią: Wiemy, że były czasy okrutne, czasy złe i czasy zbrodni – lecz my młodzi chcemy żyć. Nie wiedzieć o tym, chcemy pracować i bawić się. Coś w tym rodzaju. A czemu my starzy mamy się babrać w tym wszystkim? Przecież my nie znamy pełni życia a w każdym razie spokojnego, miłego i trochę chociażby wesołego. Nas wszystkich prześladują zjawy. Pójdę do teatru – „wyskoczy” ten z wąsikami i już po wesołości.

1c) Nie, zapachu cyklonu nie poznałem, a więc też za mną nie chodzi, ale „chodzi za mną” zapach ludzi – to nie potu ludzkiego, ale mieszaniny kału, moczu, potu, gdy wieziono w wagonie zaplombowanym do Gros Rossen, do Gusen, do Oświęcimia, do Norymbergii itp. Najmniejszy zapach potu zaraz wywołuje to pierwsze odczucie węchowe. Stąd nie znoszę tłoku w kościele stąd nie znoszę ludzi, którzy „popili” jasnego piwa, bo i to wywołuje tamto.

A to: patrzę na telewizor. Widzę np. Baszanowskiego jak się pręży, jak napina bicepsy, jak wciąga brzuch i bęc. Oczy moje stają się lampą Roentgena i widzę Baszanowskiego (czy kogoś innego) bez mięśni, bez bicepsów – ot kończący się muzułman obozowy! Brzuch wklęsły, skóra i kości, kości miednicy puste i już mam zepsute oglądanie. Odchodzę zły na siebie i na świat cały. Dobrze, że chociaż kobiety nie wywołują takich skojarzeń. „Analizowałem” to i myślę, że kobiety zawsze „coś” na sobie mają i nie pokazują swych żeber czy bioder bez brzucha.

Ile to różnych skojarzeń i obrazów plącze się wokoło jednego starego człowieka. I jak tu być wesołym? Uśmiechniętym?

Strony: 1 2 3