Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Dlaczego przeżyłem obóz – II.1974

Nie zawsze udawało się „wypracować” ten mały zysk np. w Gusen utworzono z kilkuset więźniów zamknięty obwód. Podbiegało się truchcikiem do kamieniołomu, w biegu łapało się za kamień i bez zatrzymania bodajże chwilki znowu truchcikiem biegło się na plac, zrzucało się w biegu i znowu do kamieniołomu. Oczywiście oczyma trzeba było ocenić błyskawicznie wielkość kamienia a w interesie więźnia było zabrać mały kamień. Ale wzdłuż tego łańcucha na trójnogach drewnianych siedzieli żołnierze z automatem i biczem, a u nóg ich leżał pies. Kiedyś nie spodobał się kamień niesiony przeze mnie. Nakazał zrzucenie kamienia, a na mnie koledzy nałożyli z rozkazu Niemca obrobiony już kamień krawężnikowy. Niosłem go kilkanaście metrów. Nogi mi się wyginały, czułem, że mi w kroczu coś pęka. Koledzy przebiegający obok mówili: zrzuć ten kamień, on się tu nie patrzy. No i złapałem przepuklinę nr 1.

Gdy już jestem w Gusen i przy tych kamieniołomach to dodam, że przekleństwem dla mnie w obozie były okulary. Kto nosił okulary ten jest polskim inteligentem, a więc wykończyć go.

Gdy w następnych okrążeniach przebiegałem obok tego sadysty zdejmowałem okulary. Ale wtedy było łatwo o potknięcie się i upadek. Tam właśnie w Gusen Lagercapo Matuschka złapał mnie, że wycieram sobie skórę skrwawioną noszonymi kamieniami. Zaczął mnie okładać i rozbił mi okulary. Byłem ślepy. Poszedłem więc na rewir do Lagerarzta prosić o nowe okulary, ale ten zapytał się kto mi je potłukł. Powiedziałem. Przywołano Lagercapo i lekarz Niemiec zaczął go bykowcem okładać, że uczynił więźnia niezdolnym do pracy. Ale na mnie zapolował Lagercapo – kazał mi okulary zdjąć i zaczął okładać po twarzy, po głowie… „Żebyś wiedział, że w obozie nie wolno skarżyć”.

W Gusen nagminnie panował Durchfall (biegunka). A trzeba było bez przerwy biegać po kamienie. Portki mokre, skóra odarta. Nie można było upadać na duchu. Obok tego biegnącego łańcucha pracowali cieśle stawiający baraki. Wiórów uzbierało się dużo, więc zaczęto je spalać. Myśmy biegający z kamieniami tak kierowali tym żywym łańcuchem, by przebiegać tuż obok stosu palących się trzasek. Cieśle nogą wykopywali zwęglone trzaski, a myśmy w biegu łapali z ziemi, a po wystudzeniu zjadali jako lekarstwo na biegunkę.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10