Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Przyjaźnie obozowe – I.1974

Mecenas Sosnowski (Kazimierz)
Z Warszawy? Mały, pękaty jeszcze z brzuszkiem, podgardle obwisłe (druga broda), palił namiętnie papierosy! Miał spokój i względy u Capy, bo widocznie „więcej dawał”.

Kaziu Zawadzki

Mecenas Woźniak, obrońca Gorgonowej w obozie!
Jakoś znalazłem się przy bramie po apelu. Przed okienkiem stał starszy pan, ubrany w zimowy, czarny płaszcz, filcowy kapelusz, a w ręku miał 2 walizy. Coś długo rozmawiał przy okienku. Słyszałem tylko: ich habe Herzkrankheit. No to zobaczymy, mówi SS-Mann. Przekracza z nim bramę dostał się do obozu i każe iść do Effektenkammer, ale każe mu wykonać „rollen”i „hupfen” z tymi walizkami od bramy aż do Effektenkammer Mecenas Woźniak wytrzymał! Później dostał się do ?kartoflarni? no i tam wszyscy dostojnicy wybierali sobie posady po skończonej wojnie. Był też jakiś spisek wśród kartoflarzy?, była też „rozwałka” przyszłych wojewodów itp.

Leon Schiller – reżyser warszawski
Spacerował kiedyś główną ulicą obozową. Wiedziałem, że to wielki Schiller, ale nie wiedziałem że aż taki. Ja dużo czytałem czasopism kulturalnych i literackich i stąd śledziłem reżyserię „Dziadów” sławnego reżysera. Podszedłem do niego, ładnie zagadałem, że chciałbym porozmawiać o jego „Dziadach”. A on na to: czy widział Pan moich Dziadów? Nie, bo do Warszawy rzadko jeżdżę. No to nie mamy o czym mówić. Podał rękę i koniec wszystkiego!

Antek Kubica
Pracował w ślusarni. Pochodził z Rybarzowic koło Bielska. Znał się z Józkiem Pyszem i stąd moja znajomość z nim. Owszem, często rozmawialiśmy ze sobą. Lecz język jego przypominał trochę język Reja. Przebywałem w jego towarzystwie, bo to „bielszczanin”. Ale jego świat to „ślusarnia”.

Był chory na tyfus. Dostał niegojącą się flegmonę. Ogromnie był rozgoryczony, że „nie wiedział” o zgłaszaniu pretensji z racji eksperymentów pseudomedycznych. Robił wszędzie „odwołania”, nawet do Genewy – aż wreszcie dostał wezwanie od Pełnomocnika Ministra Zdrowia.

Zbyszko Sawan
Słynny amant filmowy. Polacy zaopiekowali się nim, aby zachować dla kultury polskiej. Na bloku 6 w jednej izbie byli kreślarze a on przy nich udawał, że pracuje. Myśmy, zwykli więźniowie, myśleli, że wieczorami będzie opowiadał o swoich rolach itp. A on umiał opowiedzieć tylko tyle, że film polski (przed wojną) opanowali całkowicie żydzi! I to powtarzał w kółko!

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16