Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Ewakuacja z Gross Rosen

Skoro świt uformowano kolumny i na stacji załadowano resztę więźniów na podstawione nocą wagony. Za zdrowymi, przerażeni nocną rzezią wywlekli się z rewirów chorzy, którzy mieli na to dość siły. Zdekompletowana orkiestra gra jeszcze marsza, jeszcze suną pasiaki przykryte kocami. I nagle z grupy pijanych esesmanów rozlega się krzyk Eschnera: „Stop!” Najpierw Wenzel dobija dwóch młodych więźniów prowadzących trzeciego, starego. Pochód znów rusza, ale co chwila ktoś zostaje na śniegu.

Ostatni transport upchano na siedząco, wtłaczając jednego więźnia między nogi drugiego. Krzyki nagle cichną transportfuhrer w bojowym hełmie przebiega wzdłuż wagonów, sprawdzając czy wszędzie jest od 4 do 6 wachmanów, i odbiera od nich meldunek o posiadanej amunicji. Potem już tylko krzyk: „Abfahrt!” Transport opuszcza małą dla tylu ludzi ostatnią już w życiu stację kolejową i toczy się w kierunku Litomierzyc.

Część wagonów oddzielono w Plauen i skierowano do Hersbruck. Z wagonu, w którym jechał więzień Kazimierz Sowa z Krakowa, wyładowano po parodniowej podróży ponad 30 umarłych, w tym paru więźniów zastrzelonych, którzy nie dość szybko zdołali przykucnąć, aby ukryć się za niską ścianą węglarki podczas przejazdu pociągu przez miasto; trzech zastrzelono za to, że mając pragnienie usiłowali zgarnąć śnieg z krawędzi wagonu. Tragiczne w skutkach były też postoje transportów w obszarze miast, m.in. zatrzymany w przejeździe przez Drezno transport został z góry (wiadukt mostowy) zasypany lawiną kamieni i wyzwiskami. Wszystkie transporty więźniów kierowano w okolice, gdzie hitlerowcy najdłużej utrzymali teren przed zdobyciem go przez armie aliantów. Wyzwolone zostały one do 10 maja 1945 r.

Po wyprowadzeniu więźniów w obozie trwa jeszcze ruch. Raummungs- kommando przywdziewa mundury i zostaje zapędzone do kopania rowów przeciwczołgowych przed kamieniołomami i na drodze Kostrza – Jawor, a sfora obozowych psów wyszarpuje więźniów ukrytych w kanałach, w blokach, w komórkach. Potem zostają oni ustawieni pod murem kuchni i za chwilę chorzy leżący w rewirze słyszą strzały Eschnera i Ernsbergera. Eschner znika jeszcze w tym samym dniu, zaś Ernsberger nazajutrz, 11 lutego. W Jaworze są czołgi radzieckiej dywizji pancernej. Przed południem ostatnie komando robocze na polecenie esesmanów wynosi nie zniszczone jeszcze akta z komendantury. Powstaje góra papierów wysoka na 2 m, którą Ryszard Szotowski i Bandurski polewają ropą i podpalają. Komando porządkowe wysadza laboratoria i szafy pancerne w „Wetterstelle”. Wybuchają bunkry z dynamitem, u zejścia do wyrobiska pozostawiono beczki z benzyną. Pijani strażnicy z SS i jedyny już blockfuhrer Drauzdowsky mordują dolny rewir TBC i rozproszoną małą grupę nagłych ozdrowieńców, czekających na zabranie, a nie wywiezionych już z braku wagonów. Ciała zabitych zostają odtransportowane drabiniastym wozem do lasu.

autor: Mieczysław Mołdawa – „Gross Rosen, obóz koncentracyjny na Śląsku”