Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Gross Rosen – obóz piąty

13.10.1944 ulokowano nas w wagonach. Do każdego wagonu dodano po 2 Schutzpolizei. Wagon zaplombowano i ruszyliśmy. W wagonie było nas ponad 40. Zaczęliśmy się niepokoić. Dokąd to nas wywożą? Koledzy uchwalili, abym znający trochę język niemiecki rozpoczął z nimi rozmowę i dowiedział się dokąd jedziemy. Jeden strażnik był jakiś zły, starszy w wieku ok. 50 lat. Drugi, sądząc z twarzy dość miłej, wydawał się przystępniejszy. Gdy starszy policjant zasnął poczęstowałem młodszego papierosem. Przyjął. Miał na kolanach wieczko tekturowe z pudełka od butów. Coś drukował ołówkiem. Zapytałem się co to takiego? To list do żony, nie miałem czasu nigdy napisać. Gdy będziemy przejeżdżali przez Opole wyrzucę przez szczelinę w wagonie, a ktoś litościwy zaniesie do mego domu.

No i potoczyła się rozmowa. Policjant ten twierdził, że Opole będzie „wasze”, polskie… Oponowałem, że tu mieszkają Niemcy. Tak to prawda, rzekł policjant, ale gdy wyjedziesz za miasto, tam mowy niemieckiej nie usłyszysz. A gdy poprosisz o sprzedaż chleba w języku niemieckim to chleba nie ma, a gdy poprosisz po polsku to dostaniesz. I pamiętaj, mówi policjant, we Wrocławiu tak samo. To wszystko będzie wasze. Dziwne to, bardzo dziwne. Zacząłem się obawiać, że to jakaś prowokacja. Oczywiście dowiedzieliśmy się, że jedziemy do Gross Rossen. Tam będziemy pracowali w kamieniołomach. Przyjechaliśmy rychło nad ranem 15.10.1944 r. Ustawiono nas na placu. Było nas 500 więźniów. Kazano oddać wszystko, nawet pasek do spodni i chusteczkę do nosa. Potem kazano się pochylić, rozszerzyć pośladek i SS-Manni zaglądali…

Potem dowiedziałem się, że szukano „złota”. Bo Oświęcimiacy mieli opinię, że zaopatrzyli się w obozie na drogę w złoto…

Nasza grupa 500 ludzi to tzw. „Facharbeiter” czyli fachowcy. Transport kompletowano pod tym kątem, że fachowcy ci będą budować nowy obóz dla mających być ewakuowanych Oświęcimiaków… A tymczasem, zapędzono większość więźniów do noszenia kamieni pod fundamenty nowych bloków. Same bloki wznosili robotnicy cywilni przeniesieni z Oświęcimia. Jednego z nich poznałem, że jest ze Straconki – to był Stefan Chrapkiewicz. On to przeniósł mi sweter z domu, a w ubikacji nastąpiło przekazanie mi go.

Strony: 1 2 3