Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Tysiące zegarków i pierścionków

Zima 1945 r., miesiąc luty, pierwsze dni.

Czujemy, że coś wisi w powietrzu! Czujemy, że Niemcy „cichną”, że są jacyś niespokojni, że nie ryczą na apelu. Czujemy, że będzie wnet finał.

I jednego dnia – przynieśli skrzynię – wąską a długą, chyba jakieś 3 metry długości. Okuta była! I do niej ładowano z „Effektenkammer” wszelkie zegarki i pierścionki. A gdy po brzegi wypełniono, zamknięto na „amen”. I teraz tragedia! Zgoniono całą masę więźniów – i ani rusz – dźwignąć nie mogli! Ile z tym było kłopotu! Wreszcie nad wieczorem sprowadzono trójnóg z łańcuchem i kołami. Przy jego pomocy miano podnieść i załadować na auto!. Ale wieczór, więc zaniechano tego, a w nocy wymarsz do Strigau i wyjazd na zachód. Skrzynię musieli „zdobyć” Rosjanie, bo na drugi dzień obóz wojska radzieckie zajęły.