Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Czy miałem możliwość ucieczki z obozu?

Nie myślałem o ucieczce i nie usiłowałem uciec, choć były „okazje”. Pierwsza to ta: był kapo, niejaki Wiza (chyba Józef). Był Capem od kosiarzy. Codziennie wychodzili nad Sołę i kosili trawę. Ludność okoliczna w nocy w różnych miejscach pochowała chleb. Więźniowie więc byli najedzeni do syta, a roboty mało i na słońcu! Jak się z Wizą poznałem tego nie pamiętam. Dość, że nazywał mnie głupim, bo ciężko pracowałem w betoniarni. Ale nie poszedłem do jego komanda, bo wtajemniczył mnie, że u nich opracowuje się plan ucieczki! A ja co?

Za godzinę przywieziono by do obozu całą moją rodzinę! I takim kosztem miałem zdobyć wolność? I dlatego siedziałem w betoniarni.