Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
I-sza ucieczka z obozu

Wiejowski – tak brzmiało nazwisko więźnia nr obozowy 220, pierwszego uciekiniera z oświęcimskiego obozu. Zbiegł z obozu 6.07.1940 r. w przebraniu robotnika cywilnego. Ucieczka pociągnęła za sobą dotkliwe represje wobec współwięźniów gdyż trwał wówczas 19-godzinny apel karny (najdłuższy w historii KL Auschwitz). Jak mi opowiadano, skazani byli na stójkę tak w skwarny dzień jak i chłodną noc i oczywiście bez posiłków. Nie wolno było opuszczać szeregu więc i nie uwzględniano potrzeb fizjologicznych – mocz, kał, więc szalony upał powodował ich omdlewanie, sikanie stojąc w szeregu – do nogawek! Funkcyjni mieli kolejny pretekst do bicia – nawet za poruszenie się bez zezwolenia. Słabsi więźniowie umierali w skwarze dnia. Było też prowadzone śledztwo z biciem i torturami grupy więźniów, podejrzanych o udzielenie pomocy w ucieczce. Po śledztwie, grupę więźniów oskarżonych o ową pomoc wywieziono do KL Flossenbürg, gdzie większość zginęła. Dopiero po latach interesując się tą ucieczką, dowiedziałem się, że niestety Wiejowski został zatrzymany, przewieziony do więzienia w Jaśle i tam rozstrzelany w nieczynnym szybie naftowym.

Strony: 1 2