Obozowe wspomnienia: Dachau, Gusen, Auschwitz, Gross Rosen, Hersbruck, Dachau.
Rok 1939

Byliśmy u rodziców w Gnieźnie. Już miesiąc lipiec był pełen złych wiadomości, ale sierpień był naładowany wprost wiadomościami o przygotowaniach do wojny. W drugiej połowie sierpnia postanowiliśmy wrócić na miejsce pracy w Czuchowie pow. Rybnik. Ale i tu atmosfera była ogromnie napięta. Zostałem powołany do służby przy telefonie w Urzędzie Gminnym. Tu odbierałem polecenia służbowe, szczególnie dla Powstańców Śląskich, którzy utworzyli grupy samoobrony. Dyżur nocny wypadał na mnie co drugą noc. Wtedy, rodzina przebywająca w szkole, najczęściej nie spała ze zdenerwowania i dlatego, że na granicy od strony Knurowa często rozlegały się strzały, rozbłyskiwały rakiety. 29 sierpnia postanowiliśmy odwieźć dzieci do Straconki. Normalnie pociągiem byliśmy za 4 godziny w domu. Tym razem wyjechaliśmy o godz. 7. a przybywaliśmy o godz. 14.

Chcieliśmy przenocować i wrócić do Czuchowa. Lecz w nocy rozpoczęła się wojna. O powrocie nie było mowy.